Przychodzi czasem w życiu chwila słabości, kiedy nie wiesz
co masz robić dalej. Stoisz pośrodku zatłoczonej ulicy i czujesz się
samotna. Mimo, że otaczają cię setki osób, ty nie masz nikogo.
Zaczynasz się zastanawiać, czy ktokolwiek przejąłby się, gdybyś nagle przestała oddychać. W chwili desperacji biegniesz w kierunku najbliższego mostu. Już stoisz na jego krawędzi, kiedy ktoś łapie cie za rękę i odciąga w tył. Szamoczesz się przez chwile, z uporem chcąc z sobą skończyć, kiedy słyszysz ciepły głos:
- Czym naraził ci się świat, że chcesz pozbawić go najpiękniejszego skarbu?
Po krótkiej chwili dociera do ciebie sens tych slow i odwracasz wzrok na swojego wybawce. Na moment toniesz, lecz nie w zimnej rzece, lecz w głębinach glinianobrązowych oczu. Przez chwile wasze spojrzenia łącza się i właśnie dociera do ciebie jak wielu rzeczy pragniesz naraz: aby cie przytulił, pocałował, poślubił oraz spędził z tobą cale życie i parę dni dłużej.
Zaraz potem karcisz sama siebie, za przeczytanie ton romantycznych książek, które jak widać odbiły ci się na psychice. Wyrzekasz się swoich naiwnych pragnień i chcesz wrócić na ziemie, kiedy... Zdajesz sobie sprawę, ze to nie jest zmyślone love story, tylko twoje życie. Zaczynasz coraz bardziej wierzyć, że w prawdziwym życiu zdarza się miłość od pierwszego wejrzenia. I to właśnie ciebie trafiła strzała głupiego kupidyna, który nie chciał byś umarła. "To nie jest odpowiednia chwila. Może za kilkanaście.. kilkadziesiąt lat, ale teraz masz się zakochać... na zabój!" -niemal usłyszałam słowa amora
Nagle dociera do ciebie, że on dziwnie się na ciebie patrzy- z rozbawieniem. Oblewasz się rumieńcem, uświadamiając sobie, że jesteś wpatrzona w niego jak w obrazek. Nieśmiało kierujesz wzrok w ziemie, a on delikatnie unosi twój podbródek, zmuszając twoje oczy do ponownego kontaktu z jego twarzą i mówi:
-Wiec jak?
W myślach szybko odnajdujesz pytanie, na które odpowiedzi żąda mężczyzna i odpowiadasz szeptem:
- Nie był dla mnie odpowiednio dobry
Przez chwile z jego oczu można odczytać zachwyt wywołany twoim głosem, a następnie on sam przemawia szeptem:
- Czy mógłbym ukarać go w inny sposób? Gdybyś mu teraz odebrała jego skarb, nie wytrzymałby i się zawalił -na jego usta wpływa delikatny uśmiech- Czy mógłbym pokazać mu, jak cię odpowiednio traktować?
Czujesz, że miękną ci kolana, a oprócz tego, choć wiesz, że to już nie możliwe, zakochujesz się w nim jeszcze bardziej.
- Głupie serce -starasz się powiedzieć w myślach, ale twoje usta postanawiają wyciąć ci głupi numer.
- Słucham? -dziwi się mężczyzna.
Wbrew rozumowi, zaczynasz mówić, że chciałaś obrazić swoje serce za to, że się głupie zakochało w najmniej odpowiednim momencie. On uśmiecha się ciepło i splata wasze dłonie.
- Mam rozumieć, że odpowiedź na moje pytanie brzmi "tak" ?
Po raz kolejny zastanawiasz się nad tym, jak brzmiało pytanie i uświadamiasz sobie, że to co on mówi nie dociera do ciebie ciągle toniesz w jego oczach. Szybko jednak odnajdujesz w głowie jego słowa i odpowiadasz rozmarzonym głosem "tak".
Teraz nie musisz już nic robić. Pozwalasz się zaprowadzić w jakieś urocze miejsce... rozmawiasz godzinami o sobie i o nim... zostajesz odprowadzona pod sam dom i.... spontanicznie pocałowana na do widzenia.
Przez chwile stoisz oszołomiona w progu domu, patrząc tęsknie za odchodzącym mężczyzną i uświadamiasz sobie jak to wszystko się zaczęło. Karcisz się w myślach za swoją próbę samobójczą, ale równocześnie dziękujesz sama sobie, bo dzięki temu, poznałaś bratnią duszę.
- Czym naraził ci się świat, że chcesz pozbawić go najpiękniejszego skarbu?
Po krótkiej chwili dociera do ciebie sens tych slow i odwracasz wzrok na swojego wybawce. Na moment toniesz, lecz nie w zimnej rzece, lecz w głębinach glinianobrązowych oczu. Przez chwile wasze spojrzenia łącza się i właśnie dociera do ciebie jak wielu rzeczy pragniesz naraz: aby cie przytulił, pocałował, poślubił oraz spędził z tobą cale życie i parę dni dłużej.
Zaraz potem karcisz sama siebie, za przeczytanie ton romantycznych książek, które jak widać odbiły ci się na psychice. Wyrzekasz się swoich naiwnych pragnień i chcesz wrócić na ziemie, kiedy... Zdajesz sobie sprawę, ze to nie jest zmyślone love story, tylko twoje życie. Zaczynasz coraz bardziej wierzyć, że w prawdziwym życiu zdarza się miłość od pierwszego wejrzenia. I to właśnie ciebie trafiła strzała głupiego kupidyna, który nie chciał byś umarła. "To nie jest odpowiednia chwila. Może za kilkanaście.. kilkadziesiąt lat, ale teraz masz się zakochać... na zabój!" -niemal usłyszałam słowa amora
Nagle dociera do ciebie, że on dziwnie się na ciebie patrzy- z rozbawieniem. Oblewasz się rumieńcem, uświadamiając sobie, że jesteś wpatrzona w niego jak w obrazek. Nieśmiało kierujesz wzrok w ziemie, a on delikatnie unosi twój podbródek, zmuszając twoje oczy do ponownego kontaktu z jego twarzą i mówi:
-Wiec jak?
W myślach szybko odnajdujesz pytanie, na które odpowiedzi żąda mężczyzna i odpowiadasz szeptem:
- Nie był dla mnie odpowiednio dobry
Przez chwile z jego oczu można odczytać zachwyt wywołany twoim głosem, a następnie on sam przemawia szeptem:
- Czy mógłbym ukarać go w inny sposób? Gdybyś mu teraz odebrała jego skarb, nie wytrzymałby i się zawalił -na jego usta wpływa delikatny uśmiech- Czy mógłbym pokazać mu, jak cię odpowiednio traktować?
Czujesz, że miękną ci kolana, a oprócz tego, choć wiesz, że to już nie możliwe, zakochujesz się w nim jeszcze bardziej.
- Głupie serce -starasz się powiedzieć w myślach, ale twoje usta postanawiają wyciąć ci głupi numer.
- Słucham? -dziwi się mężczyzna.
Wbrew rozumowi, zaczynasz mówić, że chciałaś obrazić swoje serce za to, że się głupie zakochało w najmniej odpowiednim momencie. On uśmiecha się ciepło i splata wasze dłonie.
- Mam rozumieć, że odpowiedź na moje pytanie brzmi "tak" ?
Po raz kolejny zastanawiasz się nad tym, jak brzmiało pytanie i uświadamiasz sobie, że to co on mówi nie dociera do ciebie ciągle toniesz w jego oczach. Szybko jednak odnajdujesz w głowie jego słowa i odpowiadasz rozmarzonym głosem "tak".
Teraz nie musisz już nic robić. Pozwalasz się zaprowadzić w jakieś urocze miejsce... rozmawiasz godzinami o sobie i o nim... zostajesz odprowadzona pod sam dom i.... spontanicznie pocałowana na do widzenia.
Przez chwile stoisz oszołomiona w progu domu, patrząc tęsknie za odchodzącym mężczyzną i uświadamiasz sobie jak to wszystko się zaczęło. Karcisz się w myślach za swoją próbę samobójczą, ale równocześnie dziękujesz sama sobie, bo dzięki temu, poznałaś bratnią duszę.
~Ina
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz