Translate

sobota, 6 lutego 2016

#7 Joshua

Z dedykacją dla
Cichych Wielbicielek Joshuy Castillo

Wpadłem do pokoju gościnnego, który służył mi chwilowo za sypialnię, trzaskając drzwiami. Wyjąłem spod łóżka walizkę i zacząłem wrzucać do niej swoje rzeczy, nerwowo krążąc przy tym w kółko.
Od zawsze sprawdzałem jego dziewczyny, ale jeszcze nigdy nie skończyło się w ten sposób. Każda poprzednia była pusta jak studnia na Saharze i wskakiwała mi do łóżka, byle by German o niczym nie wiedział. Przecież to głupie! Zdradzić, żeby facet nie dowiedział się o zdradzie? To bez sensu! Tylko głupia, albo dziwka poszłaby na ten układ! 
Prędzej czy później poczucie winy zżerało te panienki i odchodziły od niego pod byle pretekstem. Żadna go tak na prawdę nie kochała. Tylko jego zmarłej żony nie miałem okazji przetestować. Ale skoro pobrali się i spłodzili moją wnuczkę.... Może była w porządku?
Myślę, że jego obecna dziewczyna, Angie będzie dla niego świetną partią. Powiem więcej- jestem pewien, że z żadną inną kobietą nie będzie szczęśliwszy. Bidula jest w ciąży, a mimo to dzielnie zniosła próbę. Jestem z niej bardzo dumny. Z mojego syna również. Przecież takiej kobiety nie spotyka się przecież co chwila. Jest niesamowitym farciarzem, że ma przy sobie tak wyjątkową kobietę. Oby tylko tego nie zepsuł! 
Od początku wiedziałem, że jest dla niego idealna. Jak ją poznałem, zobaczyłem w jej oczach szczerość i dobroć. Kiedy zobaczyłem ich we dwoje, od razu poznałem, że to prawdziwa miłość. 
Kiedyś myślałem, że coś tak wyjątkowego łączyło mnie i matkę Germana. Głupi kryzys odkrył jednak nasze prawdziwe oblicza i zrujnował nasze małżeństwo. Nie byłem święty pod koniec naszego związku, jednak to ona pierwsza zdradziła. Dopiero przed rozwodem dowiedziałem się, że "nasza" pierworodna córka miała innego ojca. Nic dziwnego! Dziecko spłodzone przeze mnie nie mogłoby być tak kapryśne, zadufane w sobie i rozrzutne! Pewnie ma to po biologicznym tatusiu, kimkolwiek jest. A jej związki? Rozwala jedno małżeństwo za drugim! Wykapana matka, nie ma co! Co prawda byłem pierwszym (i jedynym w chwili obecnej) mężem Janette, ale wiecie o co mi chodzi...
To właśnie przez nią zacząłem sprawdzać kobiety, którymi otaczał się mój syn. Nie chciałem, aby i on był nieszczęśliwy, jak ja. Gdy odkryłem niewierność żony byłem załamany... Czasem nadal jestem. Co prawda odnalazłem pociechę w ramionach innych kobiet, ale moje serce pozostało nieuleczalnie złamane. Znam ból jaki to za sobą niesie i nie chcę, aby mój syn go kiedykolwiek doświadczył.
Teraz German ma mnie za śmiecia. Pewnie nie chce mnie nawet znać. Wie dobrze co robiłem jego dziewczynom, ale nie zna moich intencji. Nie chciał moich wyjaśnień, a i ja nie byłem skory mu cokolwiek tłumaczyć. Prawdę mówiąc, nie wiem, czy kiedykolwiek odważyłbym się mu o tym powiedzieć. A nawet, gdybym zebrał się na odwagę, by to zrobić, on pewnie i tak nie będzie chciał ze mną rozmawiać. 
Zamknąłem walizkę i zszedłem z nią na parter. W salonie nie było już ani Angie, ani Germana. 
Czując tępy ból głowy, spowodowany nadmiarem kłębiących się myśli. Opuściłem dom syna i złapałem taksówkę do centrum.
***
Mimo, iż po tym wydarzeniu czułem, że odwołano moje zaproszenie na ślub Germana i Angeles, zostałem w mieście. Na dzień przed uroczystością, w tym samym hotelu zatrzymała się Ona... Kathryn Razon. Doskonale wiedziała, że ja również mieszkam w tym hotelu, bo rozmawiałem z nią parę razy w ciągu mojego pobytu tutaj.
Jeszcze w dniu przyjazdu swojego poprosiła mnie o spotkanie w hotelowym barze. Zgodziłem się natychmiast, w końcu nie widzieliśmy się dość długo. To znaczy od dnia jej ślubu. 
Znalazłem ją w umówionym miejscu. Siedziała na wysokim stołku przy barze i sączyła mohito. Była ubrana w "małą czarną", która idealnie podkreślała jej sztuczne kształty.  Jej długie rude włosy opadały falami na plecy i tworzyły na nich swego rodzaju pelerynę. Całość dopełniały czerwone szpilki, które porzuciła pod krzesłem, aby móc rozluźnić zmęczone po podróży nogi. 
Odwróciła się i jej wzrok napotkał mój i uśmiechnęła się delikatnie.
Była kobietą przed czterdziestką, lecz ciągle olśniewała wszystkich swoją młodzieńczą urodą. Chirurg plastyczny miał większy wkład w jej wygląd, niż geny rodziców. W sumie, to może i lepiej? Nigdy nie była specjalnie śliczna, nawet jako dziecko.
- Dzień dobry, tato
- Witaj Kate -ucałowałem jej policzek i usiadłem na stołku obok, zamawiając u barmana szkocką z lodem.
- Muszę owijać w bawełnę, czy mogę zapytać wprost o to, dlaczego nie pomieszkujesz już u mojego brata?
- A co za różnica -mruknąłem poirytowany jej dociekliwością- I tak już zapytałaś.
- A ty nie odpowiedziałeś -uniosła prowokacyjnie brew.
- Nie sądzę, aby był to twój interes, więc pohamuj ciekawość -odebrałem napój od barmana i upiłem nieco.
- Jesteś taki sam jak German -pokręciła głową- On też nie lubi udzielać mi informacji. Nie pamiętam już ile razy pytałam go o jego narzeczoną, a on za każdym razem zbywał mnie mówiąc, że poznam ją na weselu... A ty mieszkałeś u nich przez jakiś czas. Więc może ty zaspokoisz moją chęć plotkowania.... hmm?
Nie odzywałem się przez chwilę udając, że wielce zainteresowała mnie kropla whisky spływająca po zewnętrznej stronie mojej szklanki. Miałem nadzieję, że porzuci ten temat. Niestety Kathryn nie należy do tych, co łatwo odpuszczają.
- No nie bądź taki! -szturchnęła mnie- Odsłoń rąbka tajemnicy
- Co chcesz wiedzieć? -syknąłem wiedząc, że nie da mi spokoju.
Kate była bardzo wkurzającą osobą, a od kiedy wiedziałem, że nie jestem jej biologicznym ojcem, irytowała mnie jeszcze bardziej. Sam nie wiem co by było gdyby i ona o tym wiedziała! Chyba zupełnie stracilibyśmy kontakt ze sobą! Dlatego wolę obecny stan rzeczy. Mogę udawać, że mam córkę i być dla niej ojcem, którego od czasu do czasu potrzebuje, by zaprowadził ją do ołtarza. We wszystkich rodzinach są brudy, których lepiej nie wywlekać, prawda?
- Na pierwszym miejscu stawiam dobro mojego braciszka -powiedziała poważnie, kładąc dłoń na sercu- Czy ona pochodzi z bogatej rodziny?
Skarciłem ją wzrokiem, za to pytanie. Po raz kolejny otrzymałem dowód na to, że nie jesteśmy ani trochę do siebie podobni. Ta pusta kobieta nie mogłaby być moją rodzoną córką.
- No co? -uniosła ręce w obronnym geście- Muszę wiedzieć takie rzeczy! Jej stan majątkowy może nam bardzo dużo powiedzieć o jej planach wobec Germana. Dobrze wiesz jakie typy człowieka krążą po tym mieście.
- Nie wiadomo mi nic o jej rodzinie -powiedziałem szczerze- Ale poznałem Angie i wiem, że to prosta dziewczyna. Pracuje jako....
- Nie mów nic więcej. Wiem wszystko -rzuciła, machając lekceważąco dłonią i upiła kolejny łyk mohito- Prostaczka i Milioner? Hm... Nie przejdzie! Życie nie jest Herleqinem. Mogę się założyć, że ta cwaniara wzięła go na dziecko. Czekaj... Mogę to sobie wyobrazić! Było tak: Impreza firmowa, Germi mocno wstawiony, wyrywa kelnerkę, której "przypadkiem" -wykonała w powietrzu cudzysłów- podwinęła się w górę spódniczka. Potem uwiodła go w....
- Wystarczy! -rzuciłem ostro.
Nie mogłem słuchać jak ją obraża. Przecież każdy kto zobaczy Angeles na własne oczy, powie bez zastanowienia, że jest ucieleśnieniem dobra i niewinności tego świata.
- Nie znasz jej, więc nie jej oceniaj, dobrze? -dopiłem Szkocką i gniewnie odstawiłem szklankę, po czym ruszyłem do wyjścia
- Tato!
***
- Mogę to zrobić! Odwagi! Dam radę! -mówiłem sam do siebie, zmierzając do kaplicy z bukietem kwiatów. 
Szedłem pieszo, żeby móc ogarnąć rozszalałe myśli. Nie miałem pojęcia jak zareagują na mój widok. 
Może to jednak zły pomysł, żeby zjawiać się na tym ślubie? Przecież German mnie nienawidzi! Tylko zepsuję im przyjęcie... Ale taka szansa może się nie powtórzyć! Co jeśli dziś, tuż po weselu wyjadą w podróż poślubną? Kto wie, kiedy zobaczę ich po raz kolejny? 
Do kaplicy zostało mi parę przecznic, kiedy coś niedaleko przede mną przykuło moją uwagę. Ze salonu jubilerskiego wychodził mężczyzna, na oko trzydziestoparoletni. Ubrany w schludny smoking... Wypisz, wymaluj pan młody. Z roztargnieniem rozejrzał się po ulicy i ruszył wszerz niej, wprost do czekającego po drugiej stronie czarnego Audi. Nim jednak zdążył pokonać połowę drogi, z dużą prędkością zaczęło się ku niemu zbliżać jakieś auto.
Wiedząc co się za chwilę wydarzy, rzuciłem trzymany dotychczas bukiet i puściłem się biegiem w kierunku mężczyzny, krzycząc. Ten usłyszawszy, że ktoś go woła, zatrzymał się i spojrzał w moim kierunku. W tej samej chwili rozpędzony samochód, starał się wyhamować. Mimo wszelkich starań, mężczyzna został potrącony, odbił się od maski samochodu i upadł na ulicę. Gdy znalazłem się wystarczająco blisko, dotarły do mnie dwa istotne fakty- z czarnego audi wyskoczył jak poparzony Ramallo. Drugim z nich było to, że Ramallo wołał "German! German! Nic ci nie jest? Ocknij się!".
Otrząsając się z szoku podszedłem jeszcze bliżej. 
- Joshua? -zdziwił się Ramallo
- Dzwoń po karetkę! -rzuciłem, sprawdzając parametry życiowe syna.
Oddychał i jego serce biło- to dobrze. Delikatnie poklepałem go po policzku.
- German? Słyszysz mnie? 
W odpowiedzi drgnęła mu powieka i jęknął cicho.
- Dobrze. Zaraz się tobą zajmą, wytrzymaj -odgarnąłem mu z czoła pozlepiane krwią włosy. Miał rozciętą brew, kilka siniaków i zadrapań. Poza tym nie wyglądał, jakby stało mu się coś poważnego.

Dziesięć minut później przyjechało pogotowie. Poleciłem Ramallo,aby zadzwonił do Violetty i poinformował ją o tym zdarzeniu, a sam pojechałem wraz z Germanem do szpitala. Kiedy upewniłem się, że dobrze się nim zajmą, postanowiłem opuścić budynek. Lepiej, żeby German nie zobaczył mnie, kiedy się obudzi. Nie chcę go denerwować.
Już miałem wychodzić, kiedy dostrzegłem biegnącą do wejścia Angie w sukni ślubnej. Wyglądała przepięknie, mimo że zdenerwowanie napięło rysy jej delikatnej buzi. Była kłębkiem nerwów, ale swoją urodą przyćmiewała wszystkie kobiety w promieniu kilometra. 
Wycofałem się z powrotem do korytarza. Szukając drugiego wyjścia, wpadłem na jakąś pielęgniarkę.
- Mogę w czymś pomóc? -zapytała
- Ni... Tak -rzuciłem, widząc Angie kłócącą się z recepcjonistką- Niezupełnie mnie ale... Widzi pani tę kobietę?
"Poprosiłem" ją, aby dyskretnie przekazała jej informacje dotyczące miejsca przebywania mojego syna. "Poprosiłem" nie jest dobrym słowem na określenie tego co zrobiłem, bo tak na prawdę to dałem jej w łapę. Gdy przeliczyła otrzymaną gotówkę, jej oczy rozbłysły, a ja wiedziałem, że to będzie jej oskarowa rola.
Już miałem wychodzić, kiedy zobaczyłem zrozpaczoną Angie. Ściskała w rękach poły pięknej białej sukni i przebiegła obok korytarzem, nie rozpoznając mnie. Była bardzo zdenerwowana, więc postanowiłem upewnić się, że i jej nic się nie stanie. Przecież w tym stanie nie powinna narażać siebie i dziecka na szkodliwe działanie stresu.
Wsiadłem do windy, podczas gdy ona pobiegła w stronę korytarza, gdzie czekała na nią pielęgniarka.Gdy znalazłem się na odpowiednim piętrze, ruszyłem w stronę pokoju Germana. Nie przeszedłem nawet połowy tego dystansu, gdy obok mnie po raz kolejny przemknęła Angie. Teraz wydawała się być spokojniejsza, jej chód delikatniejszy, a rysy nieco zelżały. Dotarłem do sali chwilę po niej, ale zostałem za drzwiami, obserwując ją przez szklane okienko. Zobaczyłem jak płacze, przytulając go śpiącego.
Ten obrazek sprawił, że jeszcze upewniłem się w swoim przekonaniu. Ci dwoje byli dla siebie stworzeni. Pisane im jest być ze sobą i nic, ani nikt nie ma prawa tego zmienić. A jeśli spróbuje, to już ja zadbam o to, by mu się nie udało. Nie będzie to proste zadanie. Ale ja lubię wyzwania.

6 komentarzy:

  1. Ooooooo, jak suotqo noo ^^, ( dobry patent dla ojca pedofila #czrnyhmr) ma złamane serce i ( ciekawe ile dzi...d musiał wepchnąć w szparę złamanego serca) chroni syna przed tym samym,Wzorowy Ojciec (+ 100 do fejmu). Ale trch dziwny sposób na sprawdzanie jego dziewczyn ( domowe sposoby są najlepsze), ale jeżeli coś jest głupie a działa, to nie jest głupie prawda 😂😂 . Ale Angie ✖👉👌 ( w sensie Joshua, nie będzie karania 😂) , ona jest inna. Powiem ci że się tg nie spodziewałam, wgl, aż brq mi słów, mmm znając miłosne blogi, potm będzie tq że Joshua wyjaśni Germanowi, albo on się domyśli, i pewnie znajdzie laskę( przecież nie zrobi 💉💉) ale co ja tm wiem (spoiler ?, czy jednq nie spoiler). No ale cóż, czekam na ne( ejejej ale dobry motyw z tą jednorazówką, bo przedstawia coś, czego nigdy nie było na żadnym blogu, taki szerszy obraz sytuacji 👌👌👍)xt, btw kiedy zaczęłaś ferie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, że to co odwalał Joshua o porąbane, ale on jest skomplikowaną psychicznie postacią (jak Grey) i nie chce mi się nad tym rozwodzić :D
    Co do dalszych losów Joshuy... Nie mam jeszcze planów co do tej postaci ale myślę, że się jeszcze pojawi w "New story of Angeles". Teraz, kiedy poznałaś jego sekrety ianaczej będziesz podchodzić do jego postaci więc pokazanie go ponownie z "maską" twardego faceta którą ubierał dotychczas sprawi, że będzie ona mniej wiarygodna. To będzie świetne! :D
    Nie zaczęłam jeszcze ferii ;) Został mi ostatni tydzień nauki... Chociaż poniedziałek mogę odjąć, bo jadę na wycieczkę przedmiotową do rzeźni (NO KOMENT!), W czwartek tylko prakty, a w piątek idziemy na Koncert Charytatywny. W sumie został mi wtorek i środa xD Hehehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mejbi D:, olol to w którym województwie jesteś?. ... Rzeźnia?... No każdy ma różne fetysze 😂, ej, idealna kryjówka przed islamistami 😂😂 ( #czrnhmr), ejej to masz moje 2 najgorsze dni w sq D:

      Usuń
    2. Hehe Śląskie :D
      Ja sobie miejsca wycieczku nie wybierałam ;D Taka jest w planie, no to jadę :*

      Usuń
  3. W końcu się doczekałam. Jednorazówkę przeczytałam w niedziele, ale komentarz teraz pisze. :)
    Wiedziałam, że Joshua to dobry człowiek. Kochany ojciec, martwi się o syna. To jest tata. <3 Chociaż jego sposób na sprawdzanie jest trochę dziwny. Matka Germana taka puszczalska? Na hajs poleciała pewnie Jousha. Biedny, zdradzała go, pierwotna córka nie jest jego córką. :'( Smutek :'(
    German ma sister :)) Ciekawska z niej osoba. Ona tylko myśli o MONEY, MONEY, MONEY.
    Ile Jousha zapłacił tej pielęgniarce? Romans mógłby miedzy nimi być.
    Dobra, nie wiem co jeszcze napisać. Świetnie i czekam na więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jednak napisałaś pod tą jednorazówką komentarz, bo była ona pisana dla ciebie :D
      Jak na "New story of Angeles" rozwiązała się sprawa Joshuy, to chciałaś, żeby jeszcze się pojawił. Dokładnie napisałaś "Chętnie przeczytałabym o nim jeden rozdział. Jak jest w klubie i nastolatkę wyrywa, a później to bara-bara. :D" A ja odpisałam ci wtedy, że napiszę o nim jednorazówkę. No i proszę! Dotrzymałam słowa :D Już wtedy napisałam dedykację i początek tej jednorazówki, ale dopierp teraz zebrałam się, żeby ją dokończyć ;) Lepiej późno niż wcale! Co prawda nie ma tu sceny, w której wyrywa nastolatkę, ale mam nadzieję, że i bez tego ci się podobała :D

      Usuń