Translate

poniedziałek, 21 września 2015

#6 Co za wspaniały świat

Ona była oazą spokoju i radości. 
On, niecierpliwy fatalista. 
Zabrała więc pewnego razu, Lillian swego chłopca 
Na wędrówkę, by pokazać rajski świat.
Napawała się zielenią drzew i pąsowym kwieciem. 
Mówiła "Czyż nie ślicznie kwitną?". 
Jej miły tylko wzruszył ramionami i wodził wzrokiem za końcem ścieżyny. 
Pochwyciła wtem dłoń jego i pociągnęła w dół ku zielonej trawie. 
Położywszy się u jego boku westchnęła "Błękit dziś śnieżnymi kłębami naznaczony. 
Czyż to nie jest wspaniały dzień?". 
Jej luby nie odrzekł nic, więc podniosła się i objęła go wzrokiem 
"Po tak zjawiskowym dniu i noc musi być cudna". 
Oblubieniec westchnął, potakując bez entuzjazmu. 
"Satchmo, mój najdroższy -rzekła Lillian
Dostrzeż na tym ziemskim padole piękno
Ujrzyj kolory tęczy -ten spojrzał w niebo
Nie w górze, lecz na twarzach adamowego plemienia.
Wychwyć to, jak pozdrawiają swych przyjaciół"
Nasłuchiwał więc przez chwilę, mąż głosu jakich ludzi.
"Pytają, o zdrowie" -powiedział.
"Nie -sprzeciwiła się dziewczyna
Oni mówią "Kocham cię, bracie".
Nie słuchaj słów, lecz tego co w nich zawarte."
Zrozumiał wtem Louis w czym rzecz leży.
I gdy wracali tą podłą mieściną, usłyszał płacz dziecka.
Podbiegł podrostek starszy do dzieciątka, by w bólu ukoić.
"Widzisz, jak szybko rosną?" -zapytało dziewczę.
"Kiedyś nauczą się o wiele więcej, niż my kiedykolwiek wiedzieć będziemy"
Idąc traktami, wiodła ich myśl jedna:
"Co za wspaniały świat"

~Ina

* Lillian
* Satchmo
Inspiracja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz